Archiwa kategorii: literatura

war-469503_1280

Czy wojna zmieniła literaturę

Druga wojna światowa była traumatycznym przeżyciem dla wielu społeczeństw. Ogrom strat, które zostały poniesione, ogrom zbrodni, które zostały popełnione powodowała, że wielu nie potrafiło poradzić sobie z tymi doświadczeniami. Nic dziwnego, że wśród nich byli również pisarze. Druga wojna była pewną granicą. Nic, co było po niej nie mogło być już takie samo. Nie mogła być też taka sama literatura. Poeci, pisarze twórcy literatury zadawali sobie pytanie o sens pisania. Przecież tak naprawdę słowo nikogo nie uratowało. Niektórzy nawet twierdzili, że nie było nikomu do niczego potrzebne. Tworzenie było i jest jednak naturalną potrzebą, więc nie można było z niej zrezygnować. Zadawano sobie jednak pytanie, jak pisać, o czym pisać? Po zakończeniu pierwszej wojny polski poeta mógł napisać „Zielono mam w głowie i fiołki w niej kwitną i ta deklaracja oznaczała, że zakończył się czas literatury cierpiętniczej i nareszcie od poety nie wymagano, by był przewodnikiem narodu, by pisał o jego cierpieniach i wzywał do walki. Po drugiej wojnie światowej nikt nie pozwalał sobie na tego typu deklaracje. Szukano formy i słów, które byłyby w stanie oddać dramat milionów ludzi na świecie. To szukanie widać bardzo mocno w literaturze polskiej. Nasi twórcy byli szczególnie predysponowani do tego, by opowiedzieć o dramacie wojny. W niezwykle ciekawy sposób zmaga się z tym jeden z najwybitniejszych polskich poetów – Tadeusz Różewicz. Był jednym z niewielu poetów „pokolenia Kolumbów”, którym udało się przeżyć. Czuje ciężar odpowiedzialności, a jednocześnie nie może znaleźć słów, którymi mógłby opisać traumę, którą jego pokolenie przeżyło w czasie wojny. Jego pierwsze tomiki poetyckie to jest owo zmaganie z formą i treścią. W jednym ze sztandarowych wierszy pt. „Ocalony” padają słowa „Mam dwadzieścia cztery lata ocalałem prowadzony na rzeź (…). W jego twórczości dominuje przeświadczenie, że dziedzictwo Europy, oparte na antyku i Biblii poniosło całkowitą klęskę. Ostatecznie formę znajduje. Jest nią – brak formy. Wszystkie wiersze są pozbawione znaków interpunkcyjny. Doświadczenia wojenne powodują, że dawny język poetycki jest przeżytkiem. Aby pisać prawdę i spróbować opisać doświadczenia człowieka, można jedynie próbować zbliżyć się do języka prozy. Podobnie do zagadnienia podszedł Miron Białoszewski. Przeżył nie tylko całą wojnę w Warszawie, ale też powstanie warszawskie. Efektem jego przeżyć będzie „Pamiętnik z powstania warszawskiego”. Jest to proza bardzo specyficzna. Krótkie, urwane zdania, emocjonalne wpisy, język znany z codziennych wypowiedzi spowodowały, że opowieść o powstaniu zdaje się pozbawiona należnego szacunku. To zresztą Białoszewskiemu zarzucano. Powstanie nie tylko dla warszawiaków było doświadczeniem granicznym, nie można go było pominąć, a jednocześnie – jeśli się o nim mówiło – to tylko z szacunkiem i „na kolanach”. Białoszewski odszedł od takiej czołobitności, co zresztą wielu skrytykowało. Jednocześnie jego tekst jest bardzo prawdziwy. Literatura powojenna próbowała znaleźć odpowiedź na dramat drugiej wojny. Chociaż nie zawsze drogi były słuszne, ważne, że próbowano.

Ten wpis został opublikowany w literatura dnia , przez .
planet-1630886_1280

Zalety z czytania fantastyki naukowej

Fantastyka naukowa kojarzy się często błędnie z fantastyką w ogóle. Nic bardziej mylnego. Nie jest to fantastyka w potocznym rozumieniu, nią bowiem jest Fantazy. Nie jest nią również, a przynajmniej niekoniecznie, literatura naukowa. To, co najlepsze w fantastyce naukowej to osadzenie najdonioślejszych pytań, jakie kiedykolwiek zadała ludzkość w zupełnie nietypowych realiach. Łamanie schematów pozwala tu na całkiem nowe spojrzenie na kondycję ludzką, na relacje między ludźmi, na ich cechy i na to, jaką ludzie mają przed sobą przyszłość. To, że rzecz dzieje się w przyszłość lub to, że można tu spotkać odmienne cywilizacje jest kwestią drugorzędną. Fantastyka naukowa pozwala poszerzyć horyzonty, sprawić, że nasz umysł zostanie wprowadzony na zupełnie nowe tory. To – rzec można – taka gimnastyka umysłu, którą naprawdę warto uprawiać. Warto czytać fantastykę naukową również dlatego, że we własnym kraju mieliśmy pisarza, który jest w tym gatunku uważany za jednego z najwybitniejszych. Chodzi oczywiście o Stanisława Lema. Jego powieści, takie jak „Solaris” czy „Niezwyciężony” uczyniły z fantastyki naukowej literaturę najwyższej klasy. Doskonale napisaną i o nietypowej fabule, łamiącej schematy i nie pozwalającej czytelnikowi na wytchnienie.

Ten wpis został opublikowany w literatura dnia , przez .
fyodor_mikhailovich_dostoyevsky_1876

Dlaczego Dostojewski jest królem powieści

O Dostojewskim słyszał każdy, choć nie jest on może w Polsce najpopularniejszym pisarzem. Wynika to zapewne z faktu, że nie jest najłatwiejszy w odbiorze. Znamy go głównie ze szkoły, ponieważ lekturą jest „Zbrodnia i kara”. Przez niektórych jest nawet lubiana, ale nie każdemu udaje się przez nią „przebrnąć”. Warto jednak wiedzieć, że nie jest to ani najlepsze, ani najważniejsze dzieło pisarza. Uchodzi on za twórcę powieści polifonicznej i to właśnie ten fakt sprawił, że na zawsze zapisał się on w historii literatury, i to – mówiąc przysłowiowo – złotymi literami. Dlaczego powieść polifoniczna jest czymś tak istotnym w historii literatury? Nigdy wcześniej i nigdy potem w takim stopniu nie powstały tak doskonale napisane powieści. Przybliżmy więc na czym ów geniusz Dostojewskiego polegał… Jego powieści nie mają głównego bohatera w takim sensie, do jakiego przywykliśmy. Trudno się z nim identyfikować ponieważ nie jest on postacią ani kryształową, ani nawet niekoniecznie możliwą do polubienia. Jest to postać z krwi i kości, która kieruje swoim życiem napędzana różnymi motywami i popędami. Dodatkowo poznajemy świat trójwymiarowy, a opowiadaną historię z różnych perspektyw. Nie tak jak czynią to pisarze zazwyczaj. Czytelnicy są przyzwyczajeni do tego, że poznajemy świat oczyma bohatera. Tymczasem u Dostojewskiego wszystko postawione jest na głowie. Gdy już zdaje nam się, że rozumiemy bohatera, autor wszystko stawia na głowie. Sprawia to, że historia jest bardziej wiarygodna, ale też bardziej skomplikowana, dokładnie tak, jak skomplikowane jest życie. Dostojewski był doskonałym obserwatorem i umiał przenieść te obserwacje na karty powieści i opowiadań. Gdy dokładnie prześledzi się zarówno jego biografię, jak i kolejne powieści, to zauważy się szereg podobieństw. Niemal każde zdarzenie, postać czy scena to zaobserwowane wydarzenie albo naocznie, albo przez pośredników: opowiedziane mu lub wyczytane w prasie. Przykładem może być tu ostatnia powieść Dostojewskiego (niedokończona zresztą) – „Bracia Karamazow”. W całej historii najistotniejszy jest motyw zamordowania ojca. Historia ta zaczerpnięta jest z prywatnego życia samego Dostojewskiego: i jego bowiem ojciec został zamordowany. Wydarzenia związane z rewolucyjną wiarą w idee lewicowe obecne w „Idiocie” także związane są z osobistymi przeżyciami Dostojewskiego. On sam został w młodości skazany na karę śmierci, właśnie za udział w spotkaniach kółka lewicowego. Z tym wyrokiem związana jest kolejna zbieżność. Dostojewski bowiem oczekiwał na wyrok, po czym został mu on decyzją cara ogłoszoną w ostatniej chwili złagodzony do pobytu na Syberii. Opis oczekiwania na śmierć jest również opisany w „Idiocie”. Jest on o tyle przejmujący, o ile jest rzeczywisty. Inny przykład to historia „Łagodnej” – opowieść o samobójczej śmierci kobiety, która wyskoczyła z okna z ikoną w ręku. Historia ta została przez Dostojewskiego wyczytana w gazecie, sam wypadek wydarzył się naprawdę, ale głębie tła stworzył już pisarz w typowym dla siebie stylu. To historia pełna okrucieństwa, ale nie wynikająca z zamierzonych działań, a raczej z nędzy, z jaką człowiek spotyka się na co dzień i z którą musi się mierzyć. Nie tylko nędzy świata, ale także samego człowieka, istoty zawistnej i słabej. Takich przykładów można mnożyć. Dostojewski jest także autorem niemal całkowicie autobiograficznych powieści. Należy do niech bez wątpienia książka „Wspomnienia z domu umarłych”, która jest opisem katorgi, na którą pisarz został skazany. Jest nią również „Gracz” – niewielka książeczka opowiadająca niezwykle sugestywnie o nałogu, któremu Dostojewski niewątpliwie ulegał. Sam potrafił zapożyczyć się sprzedając nawet ostatnie suknie swej żony. Zresztą wiele z jego dzieł powstało w wyniku potrzeby spłaty zobowiązań lub zapożyczeń. Jak łatwo się domyślić z powyższego opisu, Dostojewski nie należał do najprzyjemniejszych osób: miał ciemne karty w życiorysie, był uzależniony od hazardu, często pokazywał swoją ponurą naturę. Takich też jest również wielu z jego bohaterów. Te właśnie postacie mroczne są u Dostojewskiego najdoskonalsze. Paradoksalnym jest to, że jedyny bohater bez skazy, którego pisarz postanowił stworzyć, a mianowicie Alosza z „Braci Karamazow” nie doczekał pełnego wydania. Przed śmiercią pisarz napisał bowiem jedynie połowę planowanego dzieła, historię młodego bohatera, który dopiero kształtuje swój charakter. Można zgodnie z prawdę powiedzieć, że w związku z tym jednym całkowicie dobrym bohaterem jest Książe Myszkin z powieści „Idiota”. Jest to jednak dobroć zupełnie nieprzystająca do otoczenia, która nie może zostać zrozumiana przez otaczający go świat. Zawsze kieruje się on dobrem i zawsze, w każdym momencie, chce jak najlepiej dla każdego z bohaterów. Postać ta porównywana jest do Chrystusa i nazwana „Idiotą”. To zestawienie nie jest przypadkowe. Chodzi o postać całkowici szczerą i dobrą, która w realiach XIX wiecznych w ogóle nie potrafi wpisać się w świat pełen konwenansów i małych kłamstewek, których inni w ogóle zdają się nie dostrzegać.

Ten wpis został opublikowany w literatura dnia , przez .